|
najwyższym piętrze zamku.
Zgromadzeni wokół Jadwigi poczęli odmawiać litanię do Najświętszej Marii Panny zaintonowaną przez duchownego a ich drżące głosy odbijały się od kamiennych ścian pokoju i wybiegały pogłosem na zamkowy korytarz, lecąc coraz dalej i docierając w różne zamkowe zakątki.
Z pomiędzy głosów wydobywały się ostatnie duszne i ciężkie oddechy Jadwigi, w myślach zapewne również oddającej się gorliwej modlitwie. Płomienie świec miarowo pulsując zdawały się współgrać z rytmiczną modlitwą a pogrążeni w niej członkowie rodziny stali i mimowolnie czekali. Na nadejście śmierci wiszącej gdzieś nisko i zbliżającej się z każdym Jadwigi oddechem.
Na zamku przebywał jeszcze jeden przedstawiciel rodziny. Bolesław. Najstarszy syn Henryka II, zwanego Pobożnym-księcia legnickiego, krakowskiego i wielkopolskiego, a także opolskiego, zmarłego przed dwoma laty oraz Anny, córki czeskiego księcia Przemysła Ottokara. Bolesław, z racji wieku bezpośrednim był następcą swego ojca i ziemię legnicką pod swoje władanie powziął.
Litanię odmawianą przez jego matkę i młodsze rodzeństwo słyszał, lecz w modlitwie nie uczestniczył i przy babce w ostatnich chwilach jej życia nie był.
Stał osłupiały, wpatrując się w niewielkie okno korytarza, jego szkarłatne oczy odbijały jego zmieszanie i uczuciową stagnację a kosmata twarz o charakterystycznych, wyraźnych rysach, hipnotyczna i odrażająca zarazem, stanowiła jakby odzwierciedlenie jego osobowości i ukazywała coraz bardziej wyraźnie cyniczną pustkę-przerażającą, nieodgadnioną, nieracjonalną.
Tak stał a do jego uszu docierały głosy odbijające się od chłodnych zamkowych ścian, dobiegające z góry, z komnaty Jadwigi. Gasnącej już, babki Jadwigi.
.....
|